Z magazynu w lewe ręce
- 2 mar
- 1 minut(y) czytania
Placówka misyjna w Chinach. Kadra medyczna i wierni z okolicznych wiosek czekają na przybycie nowego kapłana. Nie wiedzą, że podróżujący młody ksiądz zostaje przez omyłkę zabity przez żołnierzy tyrana Mieh Janga. Usłużny do tej pory, były amerykański żołnierz Jim Carmody wykorzystuje okazję, by uciec spod jego władzy. Odbiera zmarłemu księdzu tożsamość i wyrusza do misji.
„Lewa ręka Boga” Williama E. Barretta (znana też pod tytułem "Na grzbiecie żółwia") to po prostu czytadło. Koncept ciekawy, choć sama powieść jest miejscami naiwna. Przemiana głównego bohatera z folgującego sobie ateisty w idealnego księdza nie do końca mnie przekonała, ale miejscami ma potencjał wywołania wzruszeń. Oszustwo, które przeradza się dla Carmody’ego w moralny dylemat mnie nie oburzyło. Może byłaby szansa przedyskutować to w kontekście katechizmu, gdybym dotarła na spotkanie klubu czytelniczego, przez który w ogóle sięgnęłam po tę pozycję skrzętnie schowaną w magazynie Biblioteki Kraków. Jeśli chcecie przeczytać coś lekkiego i wciągającego, lekkie romansidło z domieszką akcji, to polecam dać książce drugie życie. Nie poddawajcie się po dwóch rozdziałach, potem robi się ciekawiej.


Komentarze