top of page
Moje historie: Blog2

„Jeśli zimową nocą dwustu czterdziestu trzech podróżnych”

  • 16 lut
  • 1 minut(y) czytania

„Anomalia” Hervé Le Telliera zaczyna się opowieścią o płatnym zabójcy. Zaskoczy czytelnika, kto okaże się jego główną ofiarą. A jednak wcale nie będzie to historia o morderstwie. Podzielone między Francję a Stany historie z pozoru niezwiązanych ze sobą bohaterów to odważne zagranie na uwadze czytelnika, udane, bo zawsze z dodatkiem szczegółu – ziarnko do ziarnka, a zaczyna rysować się obraz intrygi w gatunku science fiction. Mnie wciąga katastrofizm, bo główną osią okazuje się niefortunny lot samolotu, a ja wychowałam się na „Katastrofach w przestworzach”. Nie jest to jednak tylko powieść akcji, a raczej naukowo-fantastyczny portret świata i psychologiczny portret postaci uwikłanych w przypadkowość. To ambitny bestseller doświadczonego pisarza, członka OulLiPo, grupy, która w literaturę weszła z orężem matematyki. Nie brakuje więc pewnych figur, zabawy konwencją, ale i nawiązań do twórczości innych neorealistów. I dosłownego hołdu dla Itala Calvina z intertekstualnym puszczeniem oka do czytelników, kiedy powieść w powieści zostaje nazwana: „Jeśli zimową nocą dwustu czterdziestu trzech podróżnych”.


W dniu, kiedy Ilena go rzuciła, zeszłej jesieni u Weplera, popijając swoją nieśmiertelną „podwójną słabą kawę bez kofeiny ze śmietanką, tylko nie za dużo śmietanki”, uznała za stosowne, by mu powiedzieć, że od dawna ma kochanka, który „potrafi mnie wzruszać”. Victor był tak zaskoczony, że poprosił o powtórzenie zdania, co zrobiła ze złością, tym razem lepiej artykułując: „potrafi mnie wy-ru-chać”. Wzruszył ramionami, parsknął śmiechem i rzucił: „Ale bzdury gadasz, Ilena, kompletne bzdury.

Komentarze


Moje historie: Subscribe
  • Tumblr
  • Instagram
  • facebook

©2020 by mowa prosta. Proudly created with Wix.com

bottom of page