Bóg złożony w szyszkach na poboczu drogi
Herrang nadałby się na scenerię postapokaliptycznego filmu albo thrilleru z motywem fantastycznym. Miasteczko tętniło życiem, gdy funkcjonowała tam jeszcze kopalnia żelaza. Po jej zamknięciu lokalna społeczność zaczęła wyjeżdżać. O przeszłości przypominają opuszczony budynek fabryki i zalane wodą szyby kopalniane. Być może z nich sączy się jakaś magia, która pobudza do życia komary i zamienia to miejsce w wehikuł wrażliwości.
Dzieci przestały się tu rodzić, więc już tylko my wykorzystujemy starą szkołę. Urocze skandynawskie domki są albo zamieszkane przez emerytów albo służą za wakacyjne posiadłości. Wokół nich niekończące się lasy. A w tych lasach, jeśli chcesz popływać, masz do wyboru jezioro, ukryte jezioro i jeszcze bardziej ukryte jeziora, szyby kopalniane wypełnione wodą i morze. Rozedrgany tańcem idziesz odpocząć w naturze i odkrywasz, że to spotkanie z samym sobą.
Postanowiłam napisać wiersz w miarę posuwania się po leśnej ścieżce. Zatrzymywałam się co chwilę, by dopisać kolejną linijkę, próbując oddać wieczny szum liści wprawionych w ruch morską bryzą.
moja modlitwa
szumi drzew liśćmi
słyszę skrzypienie drzwi
ptak podrywa się do lotu
chociaż w ciszy przestępują
bose stopy po wilgotnej ziemi
gdy ścieżka zwęża się
przy zamszonych kamieniach
żebrzę wybaczenia
od Boga świerków i leszczyn
złożonego w szyszkach
na poboczu drogi



Komentarze