top of page
Moje historie: Blog2

Bóg złożony w szyszkach na poboczu drogi

14 wrz
1 minut(y) czytania

Herrang nadałby się na scenerię postapokaliptycznego filmu albo thrilleru z motywem fantastycznym. Miasteczko tętniło życiem, gdy funkcjonowała tam jeszcze kopalnia żelaza. Po jej zamknięciu lokalna społeczność zaczęła wyjeżdżać. O przeszłości przypominają opuszczony budynek fabryki i zalane wodą szyby kopalniane. Być może z nich sączy się jakaś magia, która pobudza do życia komary i zamienia to miejsce w wehikuł wrażliwości.


Dzieci przestały się tu rodzić, więc już tylko my wykorzystujemy starą szkołę. Urocze skandynawskie domki są albo zamieszkane przez emerytów albo służą za wakacyjne posiadłości. Wokół nich niekończące się lasy. A w tych lasach, jeśli chcesz popływać, masz do wyboru jezioro, ukryte jezioro i jeszcze bardziej ukryte jeziora, szyby kopalniane wypełnione wodą i morze. Rozedrgany tańcem idziesz odpocząć w naturze i odkrywasz, że to spotkanie z samym sobą.


Postanowiłam napisać wiersz w miarę posuwania się po leśnej ścieżce. Zatrzymywałam się co chwilę, by dopisać kolejną linijkę, próbując oddać wieczny szum liści wprawionych w ruch morską bryzą.

 

moja modlitwa

szumi drzew liśćmi

słyszę skrzypienie drzwi

ptak podrywa się do lotu

chociaż w ciszy przestępują

bose stopy po wilgotnej ziemi

 

gdy ścieżka zwęża się

przy zamszonych kamieniach

żebrzę wybaczenia

od Boga świerków i leszczyn

złożonego w szyszkach

na poboczu drogi

Komentarze


Moje historie: Subscribe
  • Tumblr
  • Instagram
  • facebook

©2020 by mowa prosta. Proudly created with Wix.com

bottom of page