top of page
Moje historie: Blog2

"Nieograniczone umiejętności łudzenia się"

  • 12 maj
  • 1 minut(y) czytania

Nota czytelnicza - czytałam w polskim przekładzie. Ale mam tylko to zdjęcie z wileńskiego hostelu. Książka leżała na parapecie i wołała o uwagę akurat, gdy czekałam aż zwolni się pozycja w lokalnej bibliotece.


„Miłość w czasach zarazy” to najmniej brutalna historia z przeczytanych przez mnie opowieści Márqueza. Odnosiłam przy lekturze wrażenie, jakby pisał ją Gabriel García w latach zupełnie młodzieńczych. Ale to raczej wplecenie wspomnień dojrzewania, pierwszych miłości i seksualnej inicjacji. To zarazem najmniej abstrakcyjna ze znanych mi opowieści. Paradoksy i odrealnienia są delikatne. Wybija się przede wszystkim historia o bólu, rozczarowaniu i miłości spełnionej po wielu latach.


Wbrew moim założeniom, nie czułam sympatii do szaleńczo zakochanego Arizy, który wypisuje stronice listów do Ferminy Dazy. Ferminy, w której romantyzm przegrywa z przejrzeniem na oczy. To nie opowieść o dwóch kochankach, których rozdziela zaraza. Chyba że tą zarazą nazwiemy zdrowy rozsądek. Ale jeśli ten zdrowy rozsądek ucieleśnia postać doktora Urbino, męża Ferminy, to był to dla mnie największy wyraz czułej miłości o potężnych fundamentach.


Nawet jeśli żadna z postaci nie kupi waszego serca, to uczyni to poetyka Márqueza. Jak nikt inny potrafi opisać kolory, smaki, zapach powietrza i uczucia kłębiące się pod serduchem.


Tego jednak popołudnia w swej nieograniczonej umiejętności łudzenia się, zastanowił się, czy taka zacięta obojętność nie jest aby pretekstem do zatajenia udręki miłosnej.  

Komentarze


Moje historie: Subscribe
  • Tumblr
  • Instagram
  • facebook

©2020 by mowa prosta. Proudly created with Wix.com

bottom of page