Oddział kastracyjny
- 9 cze
- 1 minut(y) czytania
„Lot nad kukułczym gniazdem” kojarzy się przede wszystkim z Jackiem Nicholsonem w roli buntowniczego pacjenta. Ale powieść Kena Keseya pokazuje, inną perspektywę. Autor wchodzi w głowę Wodza. Dla Indianina McMurphy jest bohaterem walki o męskość.
Oddział psychiatryczny przypomina świat z Seksmisji. Siostra Ratched, jej podwładne, wszystkie wspomniane i występujące matki oraz żony zajmują się kastrowaniem pacjentów. Jedyne dobre kobiety to prostytutki, które McMurphy przyprowadza, żeby chłopcy zaznali wolności. W książce nawet lekarze poddają się przełożonej jak i słodkim uśmiechom koleżanek McMurphy’ego. W swoich procedurach są jednak nieubłagani. Leczenie jest okrutne i prowadzi do otępienia. Najwięksi buntownicy zamieniają się w zombie.
Amerykański klasyk trudno nawet porównywać do adaptacji. Językowo wydawał mi się bardzo niedoskonały. Ale idzie za tym autentyczna, poruszająca emocja. Więc teraz polecam tę książkę wszystkim kolegom.
McMurphy wcale się nie boi. Wciąż się do mnie uśmiecha. Wcierają mu w skronie grafitowy smar. - Co to? – pyta. - Przewodnik – odpowiada technik. - Namaszczasz mi głowę przewodnikiem. A czy koronę cierniową też dostanę? Smarują dalej. A on śpiewa, aż ręce zaczynają im się trząść. „Wildroot to najlepsza brylantyna.” Nakłada mu na pokryte smarem skronie obręcz podobną do słuchawek: koronę ze srebrzystych cierni. Następnie wsadzają mu w zęby kawałek gumowej rury, żeby go uciszyć.„W skład jej wchodzi czysta lanolina”.



Komentarze