top of page
Moje historie: Blog2

Pod znakiem Siewcy

7 dni temu
1 minut(y) czytania

Początek jesieni w Śniadaniowym Klubie Książkowym pod znakiem Siewcy. Obrady odbyły się wyjątkowo podczas spaceru przy zachodzie słońca i złotych liściach. Następnego dnia lało jak z cebra. W „Przypowieści o siewcy” pory roku tracą znaczenie, a deszcz jest rzadkim ewenementem. Nastoletnia Lauren, córka pastora, opisuje życie codzienne na jednym z osiedli otoczonych murem, przygotowując czytelnika na nieuniknioną podróż w poszukiwaniu lepszego życia.

Zamysł książki sprawił, że natychmiast zatopiłam się w historii. Podobało mi się, jak stopniowo narratorka wprowadza czytelnika w apokaliptyczny klimat. Do opisu normalności wkradają się informacje z prasy i niepokojące doniesienia. Lauren stara się w swoim świecie odnaleźć jakiś sens, na nowo buduje religię, którą przekazał jej ojciec i szuka granic wrażliwości, które jednocześnie pozwolą jej przetrwać.

Niestety, rozwinięciu się akcji towarzyszyło rozczarowanie. Swietny zamysł zagubił się w banałach i chaotycznych wydarzeniach. Ostatecznie również koncept empatii, jeden z ważniejszych w tej książce, zaczyna budzić wątpliwości. Irytowało mnie to i prowokowało pytanie: czy empatia to tylko odczuwanie fizycznego bólu, którego dozna druga osoba? Czy może czegoś bardziej abstrakcyjnego niż to? Na plus jednak, że powieść pozostawia w czytelniku jakiekolwiek pytanie.

Komentarze


Moje historie: Subscribe
  • Tumblr
  • Instagram
  • facebook

©2020 by mowa prosta. Proudly created with Wix.com

bottom of page